|
Moje wizyty w świetlicy środowiskowej ANANASY.

Świetlica środowiskowa ANANASY, do której uczęszczamy w ramach wtorkowego
wyjścia charyta- tywnego alumnów MWSD we Wrocławiu, znajduje się na wrocławskim Biskupinie, przy parafii pw. Św. Rodziny. Każdego dnia uczęszcza tam kilkanaścioro dzieci ze szkół podstawowych i gimnazjalnych. Świetlica ta otwarta jest dla dzieci codziennie między 16:00 a 19:30. W tym czasie grupa wolontariuszy pomaga dzieciom w odrabianiu prac domowych. Organizowane są zajęcia plastyczne, sportowe itp.. Zajęcia w świetlicy kończą się przygotowaniem wspólnej kolacji. "Ananasy" to nie tylko zajęcia w ciągu roku szkolnego, ale dzięki zaangażowaniu wolontariuszy, również półkolonie letnie i zimowe pozwalające sensownie wykorzystać czas dzieci, które pozostają w tym czasie w mieście. Wyjścia do świetlicy są dla mnie, jako kleryka, ciekawym doświadczeniem. Uczą nawiązywania kontaktów z dziećmi oraz innymi wolontariuszami. Ponadto uczą pracy zespołowej, a także odpowiedzialności za drugiego człowieka. Dzieci są bardzo ufne i otwarte jednak raz utracone zaufanie, wydawałoby się z błahego powodu, ciężko na nowo odzyskać.
Już prawie od roku uczęszczam do "Ananasów". W tym czasie przeżywaliśmy wspólnie piętnastolecie powstania świetlicy, które było okazją do wspomnień - jak to wszystko się zaczęło. Wśród tych wspomnień obecne były różne sytuacje, jedne wesołe
i zabawne, inne z kolei, smutne, niosące ze sobą rozczarowanie i zawód. Wszystkie one były jednak źródłem niezapo- mnianych przeżyć zarówno dla wychowawców, jak i wychowanków. Sądzę, że doświadczenie w obcowaniu z dziećmi zdobyte w świetlicy, będzie przydatne
w późniejszej pracy duszpasterskiej. Proste jest stwierdzenie, że dzisiejsza młodzież jest zła. Jest to jednak duże uproszczenie i nie wolno nam stawiać sprawy w ten sposób. Jaka jest dzisiejsza młodzież, w dużej mierze, jest przecież zależne od nas samych. Kiedy z byle powodu lub dla własnej wygody dyspensujemy się od poświęcenia jej naszego czasu, nie miejmy pretensji, że pozbawiona opieki sama znajduje sobie zajęcia. Kiedy zaproponujemy im "coś" od siebie, ofiarując swój czas na pewno nie pozostanie to bez pozytywnego odzewu. Wówczas będziemy mogli przekazać wartości, których sama młodzież będzie mogła opierać swoje życie. Tak wiele we współczesnej pedagogice mówi się o samowychowaniu, zapominając chyba o tym, że aby doszło do autoformowania młodego człowieka należy zaopatrzyć go w pewien, podstawowy zasób wartości. Wartości te muszą być przekazane przez tzw. autorytety i to my musimy zadbać o to, aby młodzież znajdowała te autorytety wokół siebie.
Pomimo wkładanego wysiłku, praca z dziećmi przynosi wiele radości i satysfakcji.
W ciągu tego roku mogłem obserwować jak zmienia się relacja do mnie samego. Młodzież lubi widzieć, że zależy nam na niej i jesteśmy w stanie poświęcić dla niej coś z własnej prywatności. Wtedy również i ona staje się skłonniejsza do podjęcia wysiłku, który jest jej proponowany. Przynosi to niewymierne korzyści dla obu stron. Cieszę się, że mamy możliwość uczęszczania do takiego miejsca. Cieszę się również, że poznałem tam ludzi, którym jeszcze zależy. Zależy na tym, aby dzieci nie szwendały się bez celu po osiedlowych zaułkach, na tym, by pomóc im w odrabianiu lekcji, by zorganizować im wolny czas, a często również na tym by nie chodziły przez cały dzień głodne.
Józef Jarmuła
Zobacz stronę świetlicy "ANANASY" w intermecie:
www.ananasy.archidiecezja.wroc.pl
|