VOX NOSTRA
 Wydanie internetowe

"POSZEDŁBYM ZA TOBĄ, PANIE, ALE..."
DROGA KRZYŻOWA DLA OSÓB
ROZEZNAJĄCYCH SWOJE POWOŁANIE


Wprowadzenie

           Gdy słyszymy wezwania do modlitwy o powołania kapłańskie i zakonne, musi rodzić się pytanie: dlaczego w większości krajów świata brakuje księży, sióstr i braci zakonnych, osób życia konsekrowanego, misjonarek i misjonarzy? To nie po stronie Boga leży wina za taki stan rzeczy; On - Pan żniwa - wie doskonale, ilu potrzebuje pracowników. Jednak obdarzony powołaniem człowiek jest wolny i może powiedzieć nawet Panu Bogu "nie"; odrzuci też możliwość wyłącznej służby Bogu, gdy nie będzie zdolny do ofiary, jaka wiąże się z takim stylem życia. Zmarnowanie powołania może również wynikać z braku mądrego towarzyszenia powołanemu ze strony jego otoczenia.
           Rozważania niniejszej Drogi Krzyżowej mają stanowić swoisty rachunek sumienia wobec Ukrzyżowanego Dobrego Pasterza i doprowadzić nas do podejmowania decyzji, jakie podpowie sam Duch Święty. Przecież przyjęcie Daru i Tajemnicy, jaką jest powołanie, stanowi wymowną i konkretną formę odpowiedzi na Bożą miłość! Jakże więc wielkie musi być cierpienie Tego, który umiłował nas bez końca, ale tak często bez wzajemności, choć potrafimy Mu składać tyle uroczystych zapewnień i deklaracji...

Stacja I

           Poszedłbym za Tobą, Panie, ale przecież próbujemy w naszym dumnym świecie żyć tak, "jak gdyby Bóg nie istniał"! Co będzie ze mną, gdy przejmę się Twoim, Jezu, zaproszeniem i pójdę za Tobą, dokądkolwiek mnie poślesz? Przecież mnie wykluczą z mojej grupy, wyśmieją, wytkną palcami albo oskarżą o wszystkie możliwe i niemożliwe grzechy - jak... Ciebie! Czy mam wierzyć, że wytrwałbym w czasie takiej próby wyrzucania mnie poza nawias "normalnego" życia?

Stacja II

           Poszedłbym za Tobą, Panie, ale powołanie to krzyż, a ja się tego boję. Przecież Ty nie pozostawiasz mi wyboru, bo z góry zapowiadasz swoim naśladowcom poważne kłopoty, prześladowania, sądy, a nawet śmierć; ponadto każesz wyrzekać się wszystkiego i w dodatku zaprzeć samego siebie... I mam się na to zdecydować tak "sam z siebie", po dobroci? Po to na mnie w domu chuchali i dmuchali, żeby teraz z tego wszystkiego się wycofać? Nasze współczesne zasady marketingu są zupełnie inne, niż te z Ewangelii... Panie, może jednak poszukaj sobie kogoś innego, bo jestem zbyt słaby i zbyt delikatny do dźwigania krzyża.

Stacja III

           Poszedłbym za Tobą, Panie, ale moja wiara jest za słaba, by Tobie "na przepadłe" zaufać. Nie umiem - a może bardziej jednak nie chcę - postawić wszystkiego na jedną kartę i całkowicie uwierzyć Tobie i w Ciebie, Boże. Dlatego upadam, bo znanych mi dobrze zasad wiary nie umiem - a może jednak tak do końca nie chcę - wprowadzać w życie. Czasami chcę być człowiekiem wierzącym i niepraktykującym, ale częściej praktyki religijne podejmuję bez wiary.

Stacja IV

           Poszedłbym za Tobą, Panie, ale w mojej rodzinie nikomu się ten pomysł nie będzie podobał. Przecież moja kochana mama już widzi mnie w małżeństwie, tato zaprasza do prowadzenia wspólnego, rodzinnego interesu (a wiesz, Panie, jak teraz ciężko o pracę); ja też marzę o ciepłym, serdecznym domu... Mama na pewno będzie płakała, a tato ma takie słabe serce; rodzeństwo się ode mnie odwróci - do kogo pójdę, gdy znajdę się w kryzysie, gdy mi się nie uda? Mówisz, Jezu, że kto miłuje ojca i matkę bardziej niż Ciebie - nie jest Ciebie godzien. Więc trudno: nie jestem godzien, nie pójdę...

Stacja V

           Poszedłbym za Tobą, Panie, ale wygląda na to, że wtedy zostanę naprawdę sam. Dotąd żyłem w otoczeniu bliskich, życzliwych i znanych mi osób, akceptujących mnie i cieszących się mną. Gdy wybiorę Ciebie - wszystko się zmieni! Przecież antyklerykalizm nie przeszedł na emeryturę i wiem, jak traktowani są Twoi słudzy w społeczeństwie. Gdy przyjdzie kryzys, załamanie, dołek - kto mi poda rękę, na kogo będę mógł liczyć? Szymonów u nas jak na lekarstwo, a ja aż nazbyt dobrze wiem, jak jestem słaby...

Stacja VI

           Poszedłbym za Tobą, Panie, ale powołanie to sprawa niezwykle delikatna. Przecież tylu zawróciło z tej drogi, poddało się nawet po święceniach czy po ślubach - czy ja akurat dam radę? A jeśli miałbym być w przyszłości złym księdzem, zawieść wspólnotę zakonną, ośmieszyć siebie i swych najbliższych - to lepiej od razu się poddać; czyż nie mam racji?

Stacja VII

           Poszedłbym za Tobą, Panie, ale stwierdzam także i u siebie upadek życia duchowego: ja także wolę więcej mieć, niż więcej być. Ty, Boże, wcale nie jesteś w moim życiu ani pierwszy, ani najważniejszy, ani jedyny. Nie potrafię dać Ci całego swego serca, całej duszy i wszystkich sił swoich - choć tak właśnie mówiłem na egzaminie przed I Komunią św., a nawet jeszcze przed Bierzmowaniem. Tyle różnych bożków doprowadza mnie do codziennych upadków. To niemożliwe, by Ci, Boże, akurat na mnie, słabeuszu, tak zależało...

Stacja VIII

           Poszedłbym za Tobą, Panie, ale nie potrafię się obejść bez kobiety (mężczyzny) - przecież to takie naturalne! Zrezygnować z ludzkiej miłości, fizycznej bliskości z kochanym człowiekiem, z rodzenia i wychowywania dzieci, budowania podstawowej komórki życia społecznego, jakim jest rodzina? Moje serce jest takie gorące, niespokojne, tęskniące... Może wrócę jeszcze do Twoje propozycji powołaniowej, gdy się... zestarzeję lub gdy po latach prób i poszukiwań nie znajdę towarzystwa do budowania małżeństwa - ale iść za Tobą dziś, teraz, już?

Stacja IX

           Poszedłbym za Tobą, Panie, ale tak naprawdę to ja już nie jestem w pełni wolny. Tyle rzeczy "muszę"; umiem palić, znam smak alkoholu, a nawet narkotyków, ciągnie mnie życie erotyczne, a przed ekranem telewizora i komputera potrafię prześlęczeć całe godziny! To wszystko miałbym przekreślić, nad tym wszystkim zapanować? Przecież "mam swój grzech i on mnie ma"! "Za duży wiatr na moją wełnę"...

Stacja X

           Poszedłbym za Tobą, Panie, ale czy ja wytrwam w czystości, w celibacie? Przecież z każdej okładki, wystawy, filmu, a nawet piosenki kusi mnie grzech nieczystości i pożądania; przecież nagłośniono tyle skandali, związanych z nieopanowaniem seksualnym osób powołanych. Ja chyba nie dam rady, Jezu! Przecież wiesz, z czego się muszę niemal nieustannie spowiadać; wiesz, co we mnie siedzi i co mi się marzy nie tylko nocami...

Stacja XI

           Poszedłbym za Tobą, Panie, ale już uwierzyłem, że wiara to sprawa prywatna, więc powinna zostać zamknięta w świątyni, ewentualnie w zaciszu domowym. Ty zaś oczekujesz, bym głosił Twoją Ewangelię wszędzie, napominał innych w porę i nie w porę, wykazywał błędy, nawracał... To się na pewno dla mnie dobrze nie skończy, skoro świat krzyczy o tolerancji, pluralizmie, wolności religijnej, nie wliczając w te wszystkie modne prądy Ciebie i Twoich praw odwiecznych...

Stacja XII

           Poszedłbym za Tobą, Panie, ale nie chcę zginąć jako męczennik! "Zabić księdza!" to nie tylko tytuł filmu o księdzu Jerzym Popiełuszce, ale swoisty program, którym wielu się szczyci! Przecież nie ma miesiąca, aby nie zamordowano jakiegoś księdza, misjonarza, zakonnicy czy zakonnika. A ja kocham życie - zresztą i Ty, Panie, jesteś "Miłośnikiem życia", więc chyba nie chcesz przelewu krwi niewinnej? A ja się boję nawet zmarszczki niezadowolenia na twarzy swych bliskich, gdy widzą moje większe zaangażowanie w sprawy religijne; boję się szyderczych uśmieszków, gdy się modlę przed posiłkiem czy żegnam znakiem krzyża przed podróżą...

Stacja XIII

           Poszedłbym za Tobą, Panie, ale nie ma we mnie niezbędnej wytrwałości. Jestem ostatecznie gotów na jakąś pojedynczą akcję, na krótki dystans - ale tak od razu "iść na całość"? Jeśli ludzie boją się łączyć z sobą w małżeństwie na całe życie, to o ileż trudniej będzie mnie? Cóż, jestem tylko dzieckiem swojej epoki, a teraz nie uczą w szkołach wytrwania, lecz co najwyżej przetrwania na zasadach stuprocentowego egoizmu i egocentryzmu...

Stacja XIV

           Poszedłbym za Tobą, Panie, ale czy to mi się opłaci na doczesność i wieczność - co z tego ostatecznie będę miał? Co po mnie pozostanie, gdy rzeczywiście stracę swoje życie z Twego powodu - czy naprawdę je odzyskam? Nie zapomną o moim poświęceniu, o moich dokonaniach, a nawet o moim grobie? Wspomni ktoś o mnie w modlitwie, gdy już będę na tej drugiej stronie życia?

Stacja XV

           Na szczęście Droga Krzyżowa Chrystusa i nasza nie kończy się grobem beznadziei - prowadzi nas do Niedzieli Zmartwychwstania! Tydzień Powołań to również okazja do dziękczynienia za wszystkich, którzy mieli odwagę powiedzieć Bogu swoje "tak" i konsekwentnie tę drogę wybraństwa realizują. Niech zatem zakończeniem naszego nabożeństwa pasyjnego będzie pieśń, umiłowana przez Ojca Świętego, którą zna już cały świat; niech stanie się ona modlitwą serdeczną w intencji tych wszystkich, których Jezus wzywa.

                                                         ks. Aleksander Radecki