„Będę śpiewał Tobie, Mocy moja” (Ps 59,18a)
Tegoroczne XXII
Forum Młodych uświetni koncert zespołu seminaryjnego
Christophoros, promujący nową płytę. O działalności zespołu,
chwaleniu Boga śpiewem i niesieniu Chrystusa ludziom, z wokalistą
diakonem Piotrem Nowickim, rozmawia kleryk Paweł Jędrzejski.
Kl. Paweł
Jędrzejski: Jaka jest historia zespołu?
Dk.
Piotr Nowicki: Mówiąc o historii zespołu, rozumie się czas od
momentu jego powstania, aż do chwili obecnej. Zespół istnieje już
dość długo i stanowi pewnego rodzaju tradycję naszego seminarium,
bowiem każde pokolenie ma swój wkład w jego kontynuację. Trudno jest
nam mówić o tym, co było wcześniej, co się działo, jaki repertuar
mieli nasi poprzednicy, ponieważ jest to dla nas odległy czas. My,
jak zdążyliśmy się dowiedzieć, jesteśmy już piątym składem zespołu
działającego pod szyldem: Niosący Chrystusa i na pewno nie
ostatnim.
Czy nazwa łączy się
w jakiś sposób z charakterem zespołu?
Z
pewnością nie jest dziełem przypadku, że zespół, który tworzą
klerycy nosi właśnie taką, a nie inną nazwę. Dobrze jest, jeśli
nazwa niesie jakieś założenia, konkretne cele, jeśli wyraża
tożsamość zespołu. Zatem chyba nikogo nie dziwi fakt, że my – jako
adepci do kapłaństwa, chcemy nieść ludziom Chrystusa.
Kto tworzy
Christophoros?
Obecnie w
zespole jest nas pięciu:
-Piotr Nowicki – śpiew
gitara, skrzypce, flet
-Jacek Hołowacz –
instrumenty klawiszowe
-Bartłomiej Błoński –
gitara
-Kacper Radzki –
gitara basowa
-Bartłomiej Kot –
gitara
Bóg każdego
człowieka obdarza różnymi charyzmatami, talentami, także muzycznymi.
Jak te talenty wykorzystujecie w zespole?
Próbujemy
dzielić się tym, co otrzymaliśmy od Boga jak najlepiej potrafimy.
Niejednokrotnie, przy okazji różnorakich wieczornic czy nabożeństw,
które dość często zdarza nam się organizować, korzystamy z pomocy
naszych kolegów, również kleryków. Oni poprzez różnorakie konkretnie
dobrane treści, poezję czy środki audiowizualne współdziałają z
nami, co sprawia, że dzieło niesienia Ewangelii do ludzi staje się
bardziej interesujące i kreatywne, a przez to zdecydowanie bardziej
atrakcyjne i miejmy nadzieję konkurencyjne w stosunku do
przynajmniej niektórych tanich seriali czy programów. Tak naprawdę,
to wszystko, co mamy, otrzymaliśmy od Boga i na tyle na ile
potrafimy staramy się dzielić tym z innymi.
Zespół wydał już
jedną płytę. Podczas tegorocznego - 22. Ogólnopolskiego Forum
Młodych, ukarze się wasz kolejny krążek zatytułowany Ciszą mego
serca. Jaki będzie jego charakter? Czym nowa płyta różni się od
wcześniejszego materiału?
Podczas
gromadzenia materiałów na pierwszą płytę staraliśmy się, aby każdy
utwór korespondował z całością, aby był jakby kolejną cegiełką
całości. Tym razem materiał jest zupełnie inny, choć można znaleźć i
takie utwory, które w pewien sposób są maleńką kontynuacją tego, co
nagraliśmy wcześniej. Każdy utwór na płycie jest inną historią, ma
inny aranż, inne emocje. Tamtą płytę można porównać do czegoś w
rodzaju powieści, której akcja w miarę przekładania kartek cały czas
się toczy, natomiast nowa płyta jest jakby zbiorem opowiadań,
posiadających oczywiście jakieś zbieżności i cechy wspólne. Nową
płytę nagraliśmy w innym miejscu i z innym realizatorem, co również
ma ogromny wpływ na końcowy efekt.
Nagranie płyty to
zapewne wielki wysiłek całego zespołu. Co jest potrzebne, aby
powstał naprawdę dobry materiał?
Z
nagrywaniem płyty jest trochę tak jak z dojrzewaniem owoców – nawet,
jeśli jest coś, co niesie ze sobą nadzieję, co ma szanse na rozwój,
to potrzebne są odpowiednie warunki, by owoc mógł dojrzeć. W
przeciwnym wypadku można zmarnować naprawdę dobrze zapowiadający się
materiał na jabłko na przykład. Przede wszystkim potrzeba światła i
ciszy niezbędnych do tego by powstał materiał do nagrania. Potem
sporo wspólnego wysiłku żeby jakoś umeblować, pomalować to, co
powstało. Samo nagranie wymaga dużej ilości czasu, czyli tego czego
my nie mieliśmy, a poza tym skupienia i cierpliwości. Często bywa
tak, że po nagraniu usuwa się piosenkę, która zwyczajnie nie
przyniosła oczekiwanych wyników. O takie rzeczy powinno się jednak
pytać fachowców w tej branży. W naszym przypadku nie można liczyć na
bardzo dobry materiał, bowiem do tego niezbędne są przede wszystkim
odpowiednie umiejętności i doświadczenie. Dla nas muzyka jest tylko
dodatkiem. Nie zależy nam na tym, żeby imponować ludziom swoimi
umiejętnościami w dziedzinie muzyki, ale na tym, by nieść Dobrą
Nowinę wszędzie tam, gdzie możemy dzielić się tym, co otrzymaliśmy.
Jak wygląda
działalność zespołu poza nagrywaniem płyty?
Płyta jest
tylko okazją do zarejestrowania tego, czym rzeczywiście jako zespół
się zajmujemy. Ale przede wszystkim, na ile jest to tylko możliwe,
staramy się dzielić z innymi naszym sposobem niesienia Ewangelii,
naszym mówieniem, a właściwie śpiewaniem i graniem o Bogu.
Wiadomo, że skład
zespołu szybko się zmienia. W miejsce tych, którzy kończą seminarium
przychodzą młodsi alumni. Jakie są, więc wasze plany na przyszłość?
Już samo
pytanie zakłada sytuację, w której każdy z nas pójdzie nieść
Chrystusa samodzielnie. Nie wiemy, jakie są plany Pana Boga względem
nas. Z pewnością o wiele łatwiej jest ewangelizować w zgranym
zespole niż samemu. Ale nie chodzi przecież o to, żeby było łatwiej.
Po ukończeniu seminarium zostaniemy posłani na różne placówki, ale
miejsce po nas z pewnością zajmą inni klerycy, którzy będą nieść
Chrystusa podobnie jak my - muzyką. Pewnych rzeczy po prostu nie
wiemy. W takiej sytuacji trudno mówić o konkretnych planach, ale
wydaje mi się, że ten zespół od zawsze ma jeden konkretny plan:
nieść ludziom Chrystusa.
Dziękuję za
rozmowę.
|