VOX NOSTRA (14)

„Będę śpiewał Tobie, Mocy moja” (Ps 59,18a)

Tegoroczne XXII Forum Młodych uświetni koncert zespołu seminaryjnego Christophoros, promujący nową płytę. O działalności zespołu, chwaleniu Boga śpiewem  i niesieniu Chrystusa ludziom, z wokalistą diakonem Piotrem Nowickim, rozmawia kleryk Paweł Jędrzejski.

Kl. Paweł Jędrzejski: Jaka jest historia zespołu?

            Dk. Piotr Nowicki: Mówiąc o historii zespołu, rozumie się czas od momentu jego powstania, aż do chwili obecnej. Zespół istnieje już dość długo i stanowi pewnego rodzaju tradycję naszego seminarium, bowiem każde pokolenie ma swój wkład w jego kontynuację. Trudno jest nam mówić o tym, co było wcześniej, co się działo, jaki repertuar mieli nasi poprzednicy, ponieważ jest to dla nas odległy czas. My, jak zdążyliśmy się dowiedzieć, jesteśmy już piątym składem zespołu działającego pod szyldem: Niosący Chrystusa i na pewno nie ostatnim.

Czy nazwa łączy się w jakiś sposób z charakterem zespołu?

            Z pewnością nie jest dziełem przypadku, że zespół, który tworzą klerycy nosi właśnie taką, a nie inną nazwę. Dobrze jest, jeśli nazwa niesie jakieś założenia, konkretne cele, jeśli wyraża tożsamość zespołu. Zatem chyba nikogo nie dziwi fakt, że my – jako adepci do kapłaństwa, chcemy nieść ludziom Chrystusa.

Kto tworzy Christophoros?

            Obecnie w zespole jest nas pięciu:

-Piotr Nowicki – śpiew gitara, skrzypce, flet

-Jacek Hołowacz – instrumenty klawiszowe

-Bartłomiej Błoński – gitara

-Kacper Radzki – gitara basowa

-Bartłomiej Kot – gitara

Bóg każdego człowieka obdarza różnymi charyzmatami, talentami, także muzycznymi. Jak te talenty wykorzystujecie w zespole?

            Próbujemy dzielić się tym, co otrzymaliśmy od Boga jak najlepiej potrafimy. Niejednokrotnie, przy okazji różnorakich wieczornic czy nabożeństw, które dość często zdarza nam się organizować, korzystamy z pomocy naszych kolegów, również kleryków. Oni poprzez różnorakie konkretnie dobrane treści, poezję czy środki audiowizualne współdziałają z nami, co sprawia, że dzieło niesienia Ewangelii do ludzi staje się bardziej interesujące i kreatywne, a przez to zdecydowanie bardziej atrakcyjne i miejmy nadzieję konkurencyjne w stosunku do przynajmniej niektórych tanich seriali czy programów. Tak naprawdę, to wszystko, co mamy, otrzymaliśmy od Boga i na tyle na ile potrafimy staramy się dzielić tym z innymi.

Zespół wydał już jedną płytę. Podczas tegorocznego - 22. Ogólnopolskiego Forum Młodych, ukarze się wasz kolejny krążek zatytułowany Ciszą mego serca. Jaki będzie jego charakter? Czym nowa płyta różni się od wcześniejszego materiału?

            Podczas gromadzenia materiałów na pierwszą płytę staraliśmy się, aby każdy utwór korespondował z całością, aby był jakby kolejną cegiełką całości. Tym razem materiał jest zupełnie inny, choć można znaleźć i takie utwory, które w pewien sposób są maleńką kontynuacją tego, co nagraliśmy wcześniej. Każdy utwór na płycie jest inną historią, ma inny aranż, inne emocje. Tamtą płytę można porównać do czegoś w rodzaju powieści, której akcja w miarę przekładania kartek cały czas się toczy, natomiast nowa płyta jest jakby zbiorem opowiadań, posiadających oczywiście jakieś zbieżności i cechy wspólne. Nową płytę nagraliśmy w innym miejscu i z innym realizatorem, co również ma ogromny wpływ na końcowy efekt.

Nagranie płyty to zapewne wielki wysiłek całego zespołu. Co jest potrzebne, aby powstał naprawdę dobry materiał?

            Z nagrywaniem płyty jest trochę tak jak z dojrzewaniem owoców – nawet, jeśli jest coś, co niesie ze sobą nadzieję, co ma szanse na rozwój, to potrzebne są odpowiednie warunki, by owoc mógł dojrzeć. W przeciwnym wypadku można zmarnować naprawdę dobrze zapowiadający się materiał na jabłko na przykład. Przede wszystkim potrzeba światła i ciszy niezbędnych do tego by powstał materiał do nagrania. Potem sporo wspólnego wysiłku żeby jakoś umeblować, pomalować to, co powstało. Samo nagranie wymaga dużej ilości czasu, czyli tego czego my nie mieliśmy, a poza tym skupienia i cierpliwości. Często bywa tak, że po nagraniu usuwa się piosenkę, która zwyczajnie nie przyniosła oczekiwanych wyników. O takie rzeczy powinno się jednak pytać fachowców w tej branży. W naszym przypadku nie można liczyć na bardzo dobry materiał, bowiem do tego niezbędne są przede wszystkim odpowiednie umiejętności i doświadczenie. Dla nas muzyka jest tylko dodatkiem. Nie zależy nam na tym, żeby imponować ludziom swoimi umiejętnościami w dziedzinie muzyki, ale na tym, by nieść Dobrą Nowinę wszędzie tam, gdzie możemy dzielić się tym, co otrzymaliśmy.

Jak wygląda działalność zespołu poza nagrywaniem płyty?

            Płyta jest tylko okazją do zarejestrowania tego, czym rzeczywiście jako zespół się zajmujemy. Ale przede wszystkim, na ile jest to tylko możliwe, staramy się dzielić z innymi naszym sposobem niesienia Ewangelii, naszym mówieniem, a właściwie śpiewaniem i graniem o Bogu.

Wiadomo, że skład zespołu szybko się zmienia. W miejsce tych, którzy kończą seminarium przychodzą młodsi alumni. Jakie są, więc wasze plany na przyszłość?

            Już samo pytanie zakłada sytuację, w której każdy z nas pójdzie nieść Chrystusa samodzielnie. Nie wiemy, jakie są plany Pana Boga względem nas. Z pewnością o wiele łatwiej jest ewangelizować w zgranym zespole niż samemu. Ale nie chodzi przecież o to, żeby było łatwiej. Po ukończeniu seminarium zostaniemy posłani na różne placówki, ale miejsce po nas z pewnością zajmą inni klerycy, którzy będą nieść Chrystusa podobnie jak my - muzyką. Pewnych rzeczy po prostu nie wiemy. W takiej sytuacji trudno mówić o konkretnych planach, ale wydaje mi się, że ten zespół od zawsze ma jeden konkretny plan: nieść ludziom Chrystusa.

Dziękuję za rozmowę.    

                  

   « poprzednia strona  Zmieniono dnia: 22.11.2006 r. MS