VOX NOSTRA (9)

     

 

MOC SŁOWA

 

            Kiedy próbujemy zrozumieć, jak bardzo zaproszenie do bycia sługą Słowa zobowiązuje, ale i przerasta nasze ludzkie możliwości, przychodzi na myśl scena Wniebowstąpienia. Właściwie to pierwsze chwile po tym, jak Jezus zniknął Apostołom z oczu. Oni stali jeszcze jakiś czas wpatrując się w niebo. Może ktoś z wrażenia otworzył usta.  Jakby ich zamurowało. Ale w końcu usłyszeli słowa, które „sprowadziły ich na ziemię”: Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba (Dz 1, 11).
            Dotychczas było łatwiej - to Mistrz niósł całą odpowiedzialność. To On posyłał. To do niego powracali, aby zdać sprawę z misji. Teraz z tak poważnym zadaniem pozostają sami - nie wiedzą, czy podołają.
           Czy ten „powrót na ziemię” łączył się z przypomnieniem sobie słów Jezusa, jakimi przygotowywał ich na taką sytuację? Gdy jednak przyjdzie Pocieszyciel, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On będzie świadczył o Mnie (J 15, 26). Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy i oznajmi wam rzeczy przyszłe (J 16, 13).
            Często tym, którzy są sługami słowa, przychodzi doświadczać takiej właśnie mocy Ducha Świętego. Bo ani okoliczności zewnętrzne, ani samopoczucie, ani stan ducha a tym bardziej intelektu nie rokują, że będzie to świadectwo o Jezusie, który spojrzał na niego z miłością czy „nauka z mocą”, która wyda jakiekolwiek owoce. Najradośniejsze w całym przepowiadaniu jest właśnie to doświadczanie obecności Ducha Świętego, który uzdalnia, o wszystkim poucza i mówi przeze mnie.
            Najpierw musiał nastąpić moment, kiedy zostałem pochwycony przez Słowo, czyli na sobie doświadczyłem Jego mocy. Oby to się nieustannie odnawiało i nigdy się nie skończyło. Potem, kiedy otwieramy się na moc Słowa, możemy zostać zaproszeni na służbę Słowu. Jest to zaproszenie na mocy Chrztu Św. kierowane do wszystkich ochrzczonych, jak również to, które wiąże się z sakramentem Święceń Kapłańskich.
            Dwa słowa „klucze” pomagają nam zrozumieć sztukę przepowiadania, są to: spotkanie i dialog. Spotkanie z osobą poprzedza przekaz treści. Bardzo wiele zależy od tego, kto to mówi i jak jest postrzegany. Czy jest pozytywny odbiór i akceptacja jego osoby; czy jest jednoznaczny i autentyczny. Jak wygląda świadectwo jego życia – tu chodzi przede wszystkim o unikanie, przysłowiowego wręcz, rozdźwięku pomiędzy słowami a życiem – czy wiem co chcę powiedzieć i czy identyfikuję się z wypowiadanymi słowami. Czy jestem tylko przekazicielem jakiejś treści, czy całym sobą podpisuję się pod tymi słowami i uznaję je za swoje. To wszystko słuchacz łatwo wyczuje i od tego, w dużej mierze, będzie zależała skuteczność przepowiadania. Widzimy, że sama forma wypowiedzi, szata i poprawność językowa schodzi na drugi plan.
            Podczas personalnych spotkań z mówcą wyraźnie odczuwamy wyższość słowa mówionego nad pisanym. To dzięki słowu właściwie doświadczamy spotkania z mówiącym. Mowa posiada kierunek – z wnętrza na zewnątrz - od wnętrza jednego człowieka do wnętrza drugiego. Człowiek w słowie komunikuje siebie innym, udziela się innym, dzieli się doświadczeniem, wyraża myśli, pokazuje, jak coś rozumie i przeżywa. Słowo może nam pokazać bogactwo osobowości przepowiadającego – w słowie obecny jest przepowiadający. Głos jest synonimem jego osoby, jego siły, bogactwa wnętrza i aktywności życia.
            W głoszonym słowie ludzkim, z uwzględnieniem języka, zasobu słownictwa i pojęć, nawet barwy i dźwięku, dokonuje się spotkanie ze słowem Bożym. Moment przepowiadania, jako spotkanie ze słowem Bożym, staje się wtedy wydarzeniem zbawczym. Spotkałem się nawet z takim określeniem: „Bóg objawiając się człowiekowi w Słowie, wkracza w jego proces pojmowania siebie samego”.
            Chciałbym dorzucić jeszcze jedną myśl, którą pozostawiam jako inspirację do angażowania się z pasją w przepowiadanie Dobrej Nowiny. W dzielenie się z innymi tym, czego doświadczyłeś i co Pan Bóg pozwolił ci zrozumieć. Niczego nie otrzymujesz tylko dla siebie. Paralityk, który został uzdrowiony, chodził i skakał z radości, nie trzymał tego tylko dla siebie. Musiał to wykrzyczeć i opowiedzieć innym, jakie szczęście go spotkało i jak zmieniło się jego życie.                    

                                                                                   ks. Julian Rafałko

   « poprzednia strona  Zmieniono dnia: 21.11.2006 r. MS